poniedziałek, 15 listopada 2010

#547677 urodziny

Cześć, dziś mam urodziny.
Nie dostałam zbyt wiele prezentów, życzenia złożyło mi max. 7 osób i grupa wsparcia dieta.pl.
Wczoraj zrobiłam słitemopokeparty w Kuźniku, gdzie było sucho.
Większość "gości" znałam najwyżej z imienia, nawet nie od roku.
Upiekliśmy kiełbasę, zjedliśmy tort, wszyscy się rozjechali.
Nic ciekawego.


Ostatnio wszystko ocieka nudą.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

#14 na haju bez haju.

latam.


jestem uczniem-pilotem szybowca.


cieszę się, tam na górze jest magicznie.
cisza, ludzie jak mrówki, a nawet siedzenia na jakimś stadionie układają się w napisz 'leszno wita'.


mieszkam z paniąpsycholog, bioenergoterapeutą-pilotem-mechanikiem-dyrektorem-ikimśjeszcze i ich synem.
przyjemni ludzie, nie ma co.


uczą mnie pić codziennie świeży sok z grejfruta, medytować, odżywiać się zgodnie z naturą i niezbędnej wiedzy o czakrach.

pobyt tutaj mnie oczyszcza.


ale tylko duchowo, bo będąc na lotnisku cały dzień wieczorem śmierdzę.






odblokowałam jedną za swoich czakr.
niezupełnie, ale jednak.

rozmawiałam z panią Mirellą o tym, że zamykam się na ludzi od marca, a potem rozpłakałam się jak bóbr.
nawet nie wiem za bardzo dlaczego, w końcu normalnie o tym rozmawiam.
płakałam jakąś godzinę, a potem poczułam się tak dobrze, jakby zrzucić z pleców 50 kg.


pani Mirella mówi, że powinnam z kimś o tym pogadać.
napiszę do niej mejla i podam adres bloga.


szkoda, że jutro wyjeżdżam.




eniłej, byłam na dwóch obozach.

generalnie to było przednio, może napiszę więcej kiedyś.




tymczasem ogarniam się i idę spać bo jutro korkociągi.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

#13. siiku

Chce mi się siku, więc szybko i na temat.


Poprawia się, całkiem dobrze się czuję, w dodatku zdałam na motorower

W każdej wolnej chwili jeżdżę na koniach, co mi robi dobrze.

Momentami nawet spotykam się ze znajomymi


A już za niecały miesiąc jadę na obozy.



Ino w weekend muszę jechać z rodzicami nad morze.
drugi raz w tym roku









ta notka jest żałosna.

niedziela, 23 maja 2010

#12. Ojejku!

No cóż, zmieniło się.

przewróciło, przekabaciło, pomerdało.

wszystko inaczej.


najpierw miałam dużo - decydowałam co, gdzie i kiedy.
przynajmniej tak mi się zdawało.
potem się posrało, miałam kupę szlabanów, w tym na znajomych, komputer, imprezy, etc.
z braku rzeczy do robienia zaczęłam czytać książki.
cudowne rzeczy.
zagłębiłam się w fantastykę i filozoficzne powiastki.
zaczęłam też piec na większą skalę.
ciastka, muffiny, ciasta, torty.
cudowne uczucie, kiedy wychodzą smaczne.
jakieś dwa tygodnie później zaczęłam jeździć na konie.
cudowne zwierzęta.
to już będą jakieś dwa miesiące, jak jeżdżę.
zresztą Ci którzy się w to bawią wiedzą, że trudno opisać to co się czuje przy pierwszym galopie, czy przeskoczonej przeszkodzie.
magia.


przez dwa miesiące straciłam chęć przywiązywania się do ludzi.
nie chcę zawiązywać obligujących mnie do czegoś przyjaźni, znajomości.

ludzie przychodzą i odchodzą, więc po co sentymentalne więzi, płacz przy zawodach, tęsknota przy rozstaniach, czy żal przy odrzuceniu?




zresztą.

to wszystko chore.

piątek, 26 marca 2010

#11. ...

Posrało się.

napisałam list, jak będę miała czas, to wrzucę.



to wszystko chore.

i to mocno.

czwartek, 18 marca 2010

#10. Bah bah bah

Denmark, Denmark, Denmark.

Przez głupią szkolną imprezę nabieram ochoty, żeby pojechać do Danii.

i zrobię to, jak tylko będę duża.



Eniłej, filozofowanie.

Nie wiem, o co chodzi.
Otoczenie przestaje być jedną wielką nieograniętą znieczulicą.

Ludzie, pomimo że dalej są brzydcy i głupi, przestają prawie całkowicie irytować.
Teraz zaczynam mieć wrażenie, że nie są tacy źli.

Słońce świeci, ptaki tyją, śnieg topnieje.

Nic, tylko żyć.


Jeszcze jakieś trzy tygodnie temu wszystko się zlewało i było jedną wielką szarą papką.
Dzisiaj większość rzeczy ma kształt i kolor.




Cholera, zmieniam się.

To wszystko chore.

niedziela, 14 marca 2010

#9. Skrinszot.

Coraz bardziej nie rozumiem świata, który mnie otacza.


Ludzie momentami są puści i żałośni, a za chwilę to najbardziej interesujące istoty we wszechświecie.

Poglądy przez tydzień logiczne, poukładane później całkowicie tracą sens.

a może po prostu zbliża mi się okres?




w sumie to jest wytłumaczenie.

choć bardziej prawdopodobnym jest, że to wszystko c h o r e.