wtorek, 26 lipca 2011

#0005? Laszowanie


Są wakacje, jest przecudownie.

Dostałam się do wymarzonej szkoły i internatu.

Wykonałam 10 samodzielnych lotów szybowcowych = skończyłam podstawówkę i jestem dopuszczona do wykonywania lotów po kręgu nadlotniskowym.

Wylaszowałam juniora (!) - odbyłam pierwszy lot na jednosterze (na zdjęciu)


Chyba wkręciłam się w latanie.

Obóz we Włoszech to była dla mnie jedna wielka strata czasu - 3000 zł wyrzucone w błoto.
Miałabym za to 30 holi, co przy tym etapie wystarczyłoby do zrobienia srebrnej.

I pewnie już mogłabym mieć samodzielną termikę, fak fak fak.


No, ale przynajmniej jak pojadę do Leszna z objazdówki : Jelenia Góra-Krosno-Bezmiechowa to będę na podobnym poziomie co Aleks i razem polecimy na 50 km i 5h.

Oby w tym roku wyszło wszystko, co ma wyjść.




To już połowa wakacji, a tak dużo do zrobienia!

środa, 25 maja 2011

#876

Jest mi wesoło.

Słucham Pana Czesława, byłam na rajdzie końskim i dwa dni prawie non stop jechałam, za miesiąc włochy, szkołę już mam praktycznie z głowy, niedługo bal i mam swoje pierwsze szpilki, cały pokój pachnie mi Zuzią, byłam w Paryżu z Teflonem, zjadłam trzy opakowania tofifi, dostałam oficerki, gram w morrowinda regardem poszukiwaczem przygód.


Jest mi wesoło.

wtorek, 12 kwietnia 2011

EGZAMIN GIMNAZJALNY - PRZECIEKI

Napisałam I egzamin gimnazjalny, byl beznadziejny.
Nie umiem historii ani trochę, a tu patrzcie, na złosc.

szukam obozu do Rimini, chcę jechać jeszcze raz, a w ofercie "budzikom smierc" nie ma już miejsc.

nie mam kompa na dlugo, więc filozofowanie jutro, po mat - przyr.



jebana biologia, chujowa zwarcica, pierdolone 2 punkty <3


13.04
II egzamin, jeszcze tylko język

w sumie już z glowy, moja edukacja w gimnazjum już nieoficjalnie dobiegla konca.
w koncu.

do tego wyjebalo mi częsc polskich znaków.

poniedziałek, 14 marca 2011

#445 pamiętać - mniej osobiste posty

Zjebałam biologię.
Teraz muszę uczyć się do egzaminów, bo z chemii jestem głupia, a z fizyki jeszcze bardziej.
Przepłakałam jeden dzień, no ale cóż, trzeba żyć dalej :D

Teraz "skupiam" się na Sejmie Dzieci i Młodzieży, chociaż szczerze wątpię w jakikolwiek sukces. No, może poza jednym projektem, który zrealizujemy od a do z.

Czytam "Misery" Stephena Kinga po angielsku, jestem na trzeciej stronie.



Wiosna nadchodzi, czuć ją w powietrzu, w nogach, w kocie sąsiadki, w pąku na drzewie i Ikonie, na której ostatnio galopowałam w krótkim rękawku i letnich rękawiczkach.


Już niedługo rocznica marca. Ciekawe, czy jakoś się wyróżni.


Chyba nie będę o niczym rozprawiać, bo muszę się nauczyć na matematykę i chemię.

I wezmę się za blogowanie.


btw. POMAGAJ.Z.NAMI


(średnio inteligentny czytelnik zna teraz moją płeć, wiek, częściowo miejsce zamieszkania, a ten bardziej z łatwością znajdzie moje nazwisko i szkołę)

środa, 16 lutego 2011

#86 biol



Nie mam czasu na filozofowanie, województwa z biologii za 16 dni.
Nie wiem czy ogarnę, ale mam nadzieję na najlepsze, nastawiam się na najgorsze, zobaczymy jak będzie.


Ferie się skończyły, nie wiem, czy były zmarnowane.
Jeździłam na nartach, uczyłam się na desce i tydzień spędziłam w szkole na zajęciach dodatkowych. Byłam w Kuźniku i na Candy Kingu z Teflonem i Zuzią.


Whateva, idę zrobić coś konstruktywniejszego.

niedziela, 23 stycznia 2011

#9203 Zazdrość

1. «uczucie przykrości, żalu spowodowane czyimś powodzeniem, szczęściem, stanem posiadania itp. i chęć posiadania tego samego»


Zazdrość jest żałosna.
Dlaczego większość ludzi ją odczuwa na każdym kroku, nie próbując czegoś ze sobą zrobić? Najczęściej jedynym działaniem jest podrzucanie innym kłód pod nogi i rozpuszczanie wyssanych z palca plotek.
Dlaczego nie spróbować czasem popracować nad sobą? Fakt, o wiele łatwiej jest kogoś obsmarować od stóp do głów, zmieszać z gównem i poniżyć.

Nie rozumiem tego.


Abstrakcją jest cieszyć się czyimś szczęściem, z czyichś sukcesów i powodzenia.


Wszechobecna znieczulica po prostu mnie osłabia.
Może dlatego coraz mniej rozmawiam z ludźmi?


nevermind.

wtorek, 18 stycznia 2011

#135978 Aspartam

Aspartam przy swojej niekaloryczności jest 180 razy słodszy niż cukier. W dodatku z jakimś innym słodzikiem jest przez większość ludzi nie odróżniany od cukru. Nieoficjalnie rakotwórczy, ale nevermind.

Dobrze, że nie mam fenyloketonurii.


co jeszcze?



są zmiany na blogu.
Powinno to zauważyć 100% czytających (ja)
Zwiększyć czytalność wśród internautów pięciokrotnie (5x0=0)
a i zmniejszy się ilość negatywnych komentarzy o 55.89% ( 100%-55.89% = 44.11% = 0 )